Większość turystów planujących urlop w południowej Polsce mknie na łeb na szyję słynną i zatłoczoną Zakopianką, mijając w pośpiechu niepozorne zjazdy w Nowym Targu w drodze pod tatrzańskie granie. Gorce niezwykle rzadko grają pierwsze skrzypce w agresywnych, medialnych przekazach. To jednak pasmo o specyficznym, intymnym i nieprawdopodobnie spokojnym charakterze.
Nie znajdziesz tu wprawdzie stalowych drabin na pionowych urwiskach ani wibrujących kolejek linowych dowożących leniwych turystów pod sam wierzchołek. Uświadczysz tu jednak tysięcy kilometrów genialnie utrzymanych leśnych dróg, bezkresnych, pachnących ziołami hal i wszechobecnej, dzikiej natury. Bezdyskusyjnym suwerenem, a zarazem centralnym, magnetycznym punktem całego regionu jest zalesiony Turbacz. To potężne wzniesienie stanowi absolutny fenomen na skalę ogólnokrajową – splata mroczną historię polityczną z bezbłędną infrastrukturą sportową.
Topograficzny fenomen w sercu ziemi
Pnący się na umiarkowaną, jak na polskie warunki, wysokość 1310 m n.p.m. Turbacz jest niekwestionowanie najwyższym i najbardziej masywnym szczytem całych Gorców. Prawdziwa, niepowtarzalna ranga tej zalesionej góry nie kryje się jednak w metrach przewyższenia, ale w jej genialnej wręcz, strategicznej pozycji na regionalnej mapie.
Turbacz jest w ujęciu geograficznym klasycznym, gigantycznym węzłem orograficznym. Działa na wyobraźnię geologów niczym pulsujące serce pompujące życiodajną krew do odległych organów. To bezpośrednio z jego obłej, świerkowej kopuły wybiega we wszystkie kierunki świata aż sześć potężnych grzbietów górskich. Należą do nich między innymi długie Pasmo Gorca ciągnące się na chłodny wschód, niekończący się grzbiet Czoła Turbacza skierowany na północ czy bajecznie malowniczy Obidowiec znikający na zachodzie.
Węzeł wodny i rzeczne doliny
Ogromne masy lodowatej wody, bez przerwy spływające po stromych zboczach tego twardego giganta, rzeźbią od milionów lat ciemne, głębokie doliny, na których dnie wiją się krystalicznie czyste górskie potoki. To tutaj swój agresywny początek biorą zasobne rzeki – rycząca Kamienica, zimna Łopuszanka oraz urokliwa Lepietnica.
Wędrując po Gorcach, nie wolno ci jednak nigdy lekceważyć kaprysów podłoża. Tutejszy piaskowcowy flisz karpacki potrafi być zdradliwie kruchy i miękki. Po gwałtownych, sierpniowych nawałnicach popularne szlaki bardzo szybko zamieniają się w grząskie, śliskie potoki błotne, które brutalnie weryfikują jakość turystycznego obuwia. Choć sam czubek góry schowany jest w głębokim lesie, wystarczy wyjść kilkadziesiąt metrów za linię drzew na przepastne łąki, by zachłysnąć się panoramicznym widokiem na mieniący się bielą w słońcu łańcuch Tatr.
Schroniska trawione ogniem i historia „Ognia”
Rozgłos i nieprzemijająca magia Turbacza opierają się w głównej mierze na ikonicznym, gwarym budynku wzniesionym z potężnych kamiennych bloków. Zlokalizowano go tuż na skraju zapierającej dech w piersiach Polany Wolnica (obok słynnej Hali Długiej), na imponującej wysokości 1283 m n.p.m. Zanim jednak stanął tu nowoczesny i bezpieczny gmach dzisiejszego Schroniska PTTK na Turbaczu, uśpiona góra pochłonęła mroczną serię dramatycznych wydarzeń.
Gorce i ich odizolowane lasy zawsze działały na poszukiwaczy wolności jak magnes. Pierwszy oficjalny, profesjonalny budynek noclegowy wybudowano w tym rejonie już w 1925 roku na chłodnej polanie Wisielakówka. Jego los okazał się niezwykle tragiczny – w 1933 roku spłonął on doszczętnie w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach kryminalnych.
Podobny, równie czarny koniec spotkał kolejną potężną konstrukcję, którą zaczęto montować tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Niewykończony obiekt skutecznie przetrwał mroczne lata okupacji hitlerowskiej, stając się ściśle tajną bazą noclegową dla oddziałów Armii Krajowej oraz punktem odbioru ryzykownych zrzutów alianckich. Niestety, w obawie przed ulokowaniem tam na stałe niemieckich oddziałów policyjnych planujących krwawą pacyfikację Podhala, polscy partyzanci w 1943 roku zostali zmuszeni do celowego podpalenia budynku i zrównania go z ziemią.
Partyzancka twierdza
Okolice malowniczej Hali Długiej to również ponury, niemy świadek zbrojnych potyczek zaraz po zakończeniu globalnego konfliktu. W tych przepastnych i ciemnych kniejach schronienie organizował legendarny, świetnie wyszkolony oddział Józefa Kurasia (pseudonim „Ogień”) – postaci dziś szalenie kontrowersyjnej. Bohatera niestrudzenie zwalczającego niemieckiego najeźdźcę, który bezpośrednio po 1945 roku stanął do beznadziejnej, śmiertelnej i samotnej walki przeciwko instalującej się władzy komunistycznej.
Dzisiejszy, gwarny i pachnący słodką szarlotką budynek schroniska, wzniesiony z ogromnym mozołem zaledwie kilkanaście lat po wojnie (oficjalne otwarcie miało miejsce w 1958 r.), to ostateczny triumf polskiego uporu.
Bezstresowe wejście z nowotarskich Oleksówek
Dojście na szczyt z wykorzystaniem własnych mięśni rzadko stawia przed ambitnym turystą wyzwania wspinaczkowe, zrekompensuje to jednak genialnym treningiem cardio o płaskim profilu. Najchętniej wybieraną, bezpieczną i niesamowicie nagradzającą arterią jest podejście znakowane kolorem zielonym. Rozpoczyna się ono leniwie na przedmieściach Nowego Targu, w znanej dzielnicy Kowaniec (osiedle Oleksówki).
Pozostawiając bezpiecznie pojazd na wygodnym leśnym parkingu (zlokalizowanym na wysokości 705 m n.p.m.), stajemy przed wizją marszu o długości niespełna 7 kilometrów. Najlepszą wiadomością dla kolan jest fakt, że na całym tym odcinku mamy do pokonania niezwykle znośne 600 metrów przewyższenia. Taki profil wysokościowy oznacza, że nawet dla dorosłego bez żelaznej formy cała operacja zamyka się w dwóch i pół godzinach bez pośpiechu.
Spacer przez hale
Tym, co bezpowrotnie uzależnia od tego konkretnego wariantu trasy, jest oszałamiająca nagroda wizualna zaraz po opuszczeniu dusznego, mieszanego lasu. Kiedy wędrowiec wreszcie wkracza w system świetliście nasłonecznionych, bezkresnych hal – zaczynając od urokliwej Polany Łukusowej, przez cichy Brożek, aż po zielone Solnisko – tempo marszu drastycznie spada. Aparaty same trafiają do dłoni.
Ostatni atak szczytowy wiedzie przez absolutnie monumentalną Halę Bukowina Waksmundzka. Trawiaste, falujące morze ostro kontrastujące z tłem surowych i zębatych wierchów słowackich Tatr potrafi z łatwością zahipnotyzować każdego, kto przystanie tam na łyk wody z termosu.
Rowerowe szaleństwo i narciarskie żniwa z Obidowej
Szufladkowanie majestatycznego Turbacza tylko i wyłącznie jako meksyki dla turystyki pieszej to potężny błąd analityczny i grzech zaniechania. O ile na terenie przytłaczającej większości polskich, zamkniętych parków narodowych wciąż obowiązują archaiczne i surowe zakazy dla pojazdów na kołach, o tyle lasy otulające stoki w Gorcach noszą dumnie tytuł najlepszego w kraju raju dla fanatycznego kolarstwa górskiego (MTB).
Stolica polskiego MTB i narty biegowe
Bezpośrednio od strony sennych Koninek, Ochotnicy Górnej oraz Łopusznej wytyczono kilkadziesiąt kilometrów perfekcyjnych, szutrowych i w 100% legalnych tras, przystosowanych do najcięższych opon rowerowych. Podjazdy w kierunku schroniska to jednak żadna taryfa ulgowa – na morderczych, kamienistych przewyższeniach z okolicznego Nowego Targu kolarze testują do granic wytrzymałości zarówno ramy, jak i pojemność swoich płuc. Dziedziniec schroniska w każdą suchą niedzielę pęka w szwach od ubłoconych, opartych o deski rowerów cross-country i enduro.
Kiedy jesień ostatecznie chowa się pod białym puchem, w Gorcach dochodzi do zmiany dyktatora. Na trasy masowo wyruszają amatorzy wąskich „desek”. Drobna, schowana w zimnym cieniu góry miejscowość Obidowa przeobraża się błyskawicznie w pulsujące życiem i sportową adrenaliną tętniące serce narciarstwa biegowego. Główna, genialnie wyratrakowana zimowa magistrala „Śladami Olimpijczyków” prowadzi perfekcyjnym, równomiernym podjazdem prosto na wierzchołek Turbacza, umożliwiając morderczy trening zawodowcom z kadry narodowej i bezpieczną przejażdżkę rodzinom z dziećmi.
Zanim spakujesz do plecaka kaloryczne przekąski, polecam usiąść przed komputerem i w spokoju przeanalizować nawierzchnię swojej wymarzonej ścieżki z perspektywy oczu wędrowca. Gigantyczna baza wideo platformy Hiking Trails oferuje ci pełny, surowy zapis z pieszego zdobywania Turbacz. Analiza wideo da Ci genialny obraz na to, jak strome potrafią być wystające korzenie na zielonym szlaku i pozwoli perfekcyjnie zaplanować zasoby wody.
FAQ
Ile metrów ma Turbacz i gdzie dokładnie leży?
Korona Gorców, czyli zalesiony Turbacz, osiąga punktowo wysokość 1310 m n.p.m. Jest to niewątpliwie najbardziej znany, najwyższy i najchętniej odwiedzany szczyt całego pasma gorczańskiego.
Skąd najlepiej iść na Turbacz piechotą?
Świetnych opcji i tras jest mnóstwo. Wygodna i łagodna ścieżka oznaczona zielonym kolorem startuje z Nowego Targu. Wymaga pokonania niespełna siedmiu kilometrów i 600 metrów przewyższenia.
Czy na Turbacz można wjechać rowerem?
Jak najbardziej, to prawdziwy raj dla pasjonatów rowerów MTB. Setki kilometrów wyznaczonych tras w Gorcach doprowadzają pod schronisko, wymagają jednak silnej formy na długich podjazdach.
Jaka jest historia schroniska PTTK na Turbaczu?
Przedwojenne obiekty płonęły kilkukrotnie, niszczone przez niemieckie wojska oraz oddziały partyzanckie. Obecny, wspaniały i kamienny gmach został oficjalnie otwarty i oddany turystom w roku 1958.
Czy Turbacz leży w parku narodowym?
Tylko częściowo. Tereny objęte zasięgiem Gorczańskiego Parku Narodowego chronią dziką przyrodę, jednak sam szczyt oraz okolice słynnego schroniska na Hali Długiej leżą tuż za jego granicą.
