Systemy nawadniania kropelkowego – czy to się opłaca w małym ogrodzie?
Jest lipiec, godzina 21:00. Powietrze stoi w miejscu, komary właśnie rozpoczynają wieczorny bufet na twoich łydkach, a ty stoisz z wężem ogrodowym w ręku. Stoisz tak od dwudziestu minut i zastanawiasz się, czy tuje pod płotem dostały już wystarczająco dużo wody, czy może tylko pomoczyłeś im gałązki. W tym samym czasie licznik wody w studzience kręci się jak szalony, nabijając rachunek, który zobaczysz pod koniec miesiąca. Brzmi znajomo? Większość właścicieli małych ogrodów (takich do 300–500 m²) wychodzi z założenia, że automatyzacja nawadniania to fanaberia zarezerwowana dla posiadaczy hektarowych rezydencji albo pól golfowych. To jeden z tych mitów, przez które tracimy
Przeczytaj