Czwarty trymestr w kadrze. Dlaczego na najważniejsze zdjęcia w życiu masz tylko 14 dni?

Mówi się, że dzieci rosną szybko. To nieprawda. Noworodki nie rosną – one się zmieniają. Dosłownie z godziny na godzinę. Ten specyficzny grymas ust podczas snu, delikatny meszek na uszach, sposób, w jaki podkurczają nóżki pamiętające jeszcze ciasnotę brzucha mamy – to wszystko znika szybciej, niż zdążysz odespać poród. W fotografii dziecięcej istnieje pojęcie „magicznego okna”. Trwa ono zaledwie dwa tygodnie. Dlaczego profesjonaliści tak bardzo upierają się przy tym terminie i czy faktycznie warto pędzić do studia zaraz po wyjściu ze szpitala?

Dla świeżo upieczonych rodziców pierwsze dni w domu to istny chaos. Karmienie, przewijanie, nieprzespane noce i nauka obsługi małego człowieka. Myśl o pakowaniu torby, fotelika i jechaniu na zdjęcia wydaje się wtedy logistyczną abstrakcją. Jednak z biologicznego punktu widzenia, to jedyny moment, by uchwycić naturę noworodka w jej najczystszej postaci.

To, co pediatrzy nazywają „czwartym trymestrem”, to czas, w którym dziecko mentalnie i fizycznie wciąż czuje się częścią organizmu matki. Jego ciało jest niezwykle plastyczne, a sen – głęboki i twardy. To właśnie ta fizjologia pozwala na stworzenie kadrów, które za kilka lat będą wyciskać łzy wzruszenia.

Dlaczego akurat 14 dni? Pamięć ciała

Dlaczego sesje noworodkowe wykonuje się najczęściej między 5. a 14. dobą życia? Nie chodzi tu o pośpiech fotografa, ale o komfort małego modela. W tym krótkim okresie dziecko posiada naturalną zdolność do przyjmowania pozycji embrionalnej. Jego ciało „pamięta” ułożenie z łona matki. Podkurczone nóżki, rączki przy twarzy, zwinięcie w małą „kulkę” – to dla malucha pozycje najbardziej naturalne i bezpieczne. Wtedy czuje się tak, jak w brzuchu: ciasno i ciepło.

Po upływie dwóch tygodni układ kostno-stawowy zaczyna się zmieniać. Dziecko zaczyna się „rozprostowywać”, odkrywać przestrzeń, przeciągać. To, co było naturalne w 7. dobie, w 21. dobie może już sprawiać dyskomfort. Maluch staje się bardziej czujny, a każda próba ułożenia go w koszyku czy owinięcia (wrapping) może skończyć się wybudzeniem i protestem. To „magiczne okno” elastyczności powoli się zamyka.

The small baby lies in the basket

Sen twardy jak kamień

Kolejnym kluczowym czynnikiem jest sen. Noworodki w pierwszym tygodniu życia to mistrzowie spania. Potrafią przespać hałas odkurzacza, rozmowy starszego rodzeństwa, a nawet delikatne przebieranie z rąk do rąk.

Czytaj też  Jak technologia zmienia życie rodzinne – między wygodą a uzależnieniem

Dla fotografa to kluczowe. Dzięki temu możemy precyzyjnie ułożyć paluszki, poprawić opaskę czy zmienić czapeczkę, nie ryzykując wybudzenia malucha. Profesjonalna sesja noworodkowa bazuje na wykorzystaniu tych momentów głębokiego snu. Z każdym kolejnym dniem dziecko staje się coraz bardziej ciekawe świata. Zaczyna reagować na światło i dotyk. Trzytygodniowe niemowlę to już zupełnie inny zawodnik – trudniej go „uśpić” na zawołanie, a sesja z pozycji „śpiącej” zamienia się w sesję „lifestyle”, gdzie łapiemy otwarte oczy i miny. To też piękne, ale to już zupełnie inny rodzaj zdjęć.

Problemy skórne i kolki – proza życia

Jest też aspekt czysto estetyczny i zdrowotny. Natura ma swój kalendarz. Często około 3-4 tygodnia życia u wielu niemowląt pojawia się tzw. trądzik niemowlęcy. To efekt działania hormonów mamy. Skóra na buzi staje się chropowata, pojawiają się krostki i zaczerwienienia. Oczywiście, retusz w Photoshopie potrafi zdziałać cuda, ale im mniej ingerencji w zdjęcie, tym bardziej naturalny efekt. Wykonanie sesji przed wystąpieniem zmian skórnych gwarantuje, że cera maluszka na zdjęciach będzie gładka i naturalna.

W tym samym czasie (ok. 3 tygodnia) często pojawiają się pierwsze kolki. Dziecko, które cierpi na wzdęcia, napina się, pręży i płacze. Wykonanie spokojnej sesji w takich warunkach jest bardzo trudne i stresujące – zarówno dla malucha, jak i dla rodziców.

Bezpieczeństwo ponad estetykę

W dobie Instagrama i Pinteresta łatwo zachwycić się zdjęciami noworodków w wymyślnych pozach – podpartych na rączkach (tzw. „żabka”), zawieszonych w hamakach czy siedzących w chybotliwych wiaderkach. Oglądając te kadry, rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, jak one powstają.

Większość tych spektakularnych ujęć to efekt tzw. kompozytu. Oznacza to, że finalne zdjęcie jest sklejką dwóch ujęć, na których dziecko jest CAŁY CZAS asekurowane ręką asystenta lub rodzica. Ręka ta jest potem usuwana w programie graficznym. Wybór fotografa nie powinien być podyktowany tylko ceną, ale przede wszystkim wiedzą o bezpieczeństwie. Praca z kilkudniowym człowiekiem wymaga ogromnej odpowiedzialności:

  • Termoregulacja: W studiu musi być bardzo ciepło (często ok. 28 stopni), by rozebrany maluch nie zmarzł.
  • Krążenie: Nieprawidłowe owinięcie dziecka może zaburzyć przepływ krwi w rączkach czy nóżkach.
  • Asekuracja: Dziecko nigdy nie może zostać pozostawione bez opieki w rekwizycie.
Czytaj też  Czy naprawdę potrzebujemy „rozwoju osobistego”, żeby być szczęśliwi?

To nie jest zwykłe „pstrykanie”. To praca, w której priorytetem jest dobrostan dziecka, a piękne zdjęcie jest dopiero skutkiem ubocznym odpowiedniej opieki.

Jak wygląda sesja w praktyce? (Dla rodziców, którzy się boją)

Wiele mam obawia się, że sesja będzie męczarnią. Że dziecko będzie płakać, one będą się denerwować, a fotograf będzie patrzył na zegarek. Rzeczywistość w profesjonalnym studiu wygląda zupełnie inaczej. Sesja noworodkowa trwa długo (zazwyczaj 2-4 godziny), ale 70% tego czasu to przerwy. To czas na karmienie, tulenie, przewijanie, usypianie. Nikt się nie spieszy. W studiu panuje atmosfera spokoju, często w tle leci „biały szum” (suszarka, bicie serca), który uspokaja maluszka.

Dla wielu rodziców jest to pierwszy moment od porodu, kiedy mogą usiąść na kanapie, wypić ciepłą kawę i po prostu popatrzeć na swoje dziecko, którym zajmuje się ktoś inny. To moment oddechu, a nie stresu.

Detale, które ulatują

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie warto odkładać tej decyzji. To detale. Łuszcząca się skórka na stópkach, resztki pępowiny, specyficzny meszek (lanugo) na ramionach i uszach. To cechy, które znikają błyskawicznie. Za miesiąc Wasze dziecko będzie już gładkim, różowym, pulchnym niemowlakiem. Zdjęcia noworodkowe to kapsuła czasu. Mają zatrzymać ten moment, kiedy Wasze dziecko mieściło się w dłoniach taty. Ten moment mija bezpowrotnie. I choć w pierwszych dniach po porodzie sesja może wydawać się wyzwaniem, to z perspektywy lat żaden rodzic nie żałuje, że uwiecznił ten cud. Żałuje się tylko tych zdjęć, których się nie zrobiło.

Sesja Noworodkowa czy Niemowlęca? Co wybrać?

Wielu rodziców myli te dwa pojęcia. Zobaczcie, czym różni się sesja w 10. dobie życia od tej w 3. miesiącu.

Cecha Sesja Noworodkowa (Newborn) Sesja Niemowlęca (Baby)
Kiedy najlepiej? 5 – 14 dzień życia 3 – 12 miesiąc życia
Co robi dziecko? Głównie słodko śpi. Czuwa, uśmiecha się, łapie rączki.
Pozycje Embrionalne, „żabka”, owijki. Leżenie na brzuszku, siedzenie (z asekuracją).
Czas trwania 2 – 4 godziny (dużo przerw). 45 min – 1,5 godziny (krótsza cierpliwość).
Priorytet Uchwycenie kruchości, snu, detali. Uchwycenie osobowości, min, relacji.
Logistyka Wymaga „uśpienia” malucha. Wymaga zabawiania i rozśmieszania.
Czytaj też  Jak nadmiar informacji wpływa na nasze decyzje

FAQ – Wasze najczęstsze pytania

Co jeśli moje dziecko nie zaśnie na sesji? To najczęstsza obawa rodziców. Spokojnie! Fotografowie mają swoje sposoby na wyciszenie malucha (ciepło, szum, owijanie). A nawet jeśli Wasz skarb postanowi czuwać, zrobione zostaną piękne ujęcia z otwartymi oczami albo wzruszające kadry w Waszych objęciach. Nie ma nieudanych sesji, są tylko różne scenariusze!

Czy lampa błyskowa jest bezpieczna dla oczu noworodka? Tak. W fotografii noworodkowej najczęściej używa się światła naturalnego lub dużych dyfuzorów (softboxów), które zmiękczają światło błyskowe. Nie jest to ostre, stroboskopowe światło prosto w twarz. Jest ono bezpieczne i nie uszkadza wzroku dziecka.

Czy muszę mieć własne ubranka i rekwizyty? Zazwyczaj nie. Profesjonalne studio fotografii dziecięcej jest wyposażone w całą gamę ubranek, owijek, opasek, czapeczek i kocyków w różnych kolorach. Waszym zadaniem jest tylko zabranie pieluszek, jedzenia dla maluszka i smoczka (nawet jeśli nie używacie, na sesji bywa ratunkiem).

Warto wiedzieć (Bibliografia)

American Academy of Pediatrics. (2016). SIDS and Other Sleep-Related Infant Deaths: Updated 2016 Recommendations for a Safe Infant Sleeping Environment. Pediatrics, 138(5).

Karp, H. (2002). The fourth trimester: A framework for understanding and resolving colic. Contemporary Pediatrics, 19(2), 94-110.

Zawitkowski, P. (2019). Mamo, Tato co Ty na to? 1. Opieka i pielęgnacja. Warszawa: Oficyna Wydawnicza Marceli.

Dodaj komentarz