Groza w rytmie polskiego sarkazmu
Wydana w 2019 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego powieść Jacka Dehnela pt. „Ale z naszymi umarłymi” to coś znacznie więcej niż kolejna historia o żywych trupach. Autor bierze klasyczny motyw zombie apocalypse i osadza go w realiach współczesnej Polski, tworząc błyskotliwą satyrę na narodowe kompleksy, politykę i historyczne traumy.
Od „antenatów” do globalnej zagłady
Punktem wyjścia dla fabuły jest nawiązanie do słynnej myśli Marii Janion. Dehnel zadaje pytanie: co by było, gdyby polskie wartości postanowiły „podbić” Europę w sposób dosłowny? W świecie powieści ożywający zmarli nie są traktowani jako zagrożenie, lecz jako „antenaci” – grupa mniejszościowa, którą należy otoczyć opieką i dumą.
Kluczowe etapy tej absurdalnej inwazji to:
- Faza początkowa: Zombie gryzą wyłącznie cudzoziemców, co w oczach nacjonalistycznie nastawionych bohaterów czyni z nich sojuszników.
- Faza eskalacji: Gdy „nasi umarli” zaczynają atakować wszystkich bez wyjątku, aparat państwowy wpada w panikę.
- Reakcja władzy: Oficjalne komunikaty traktują apokalipsę jako „problem z pogranicza nielegalnej emigracji i metafizyki”.
Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?
Dehnel mistrzowsko balansuje między humorem a grozą. Postać Piotra Skargi, który rzekomo budzi się w trumnie, staje się tu symbolicznym patronem chaosu. Autor pokazuje, jak łatwo polityczny dyskurs może zracjonalizować nawet najbardziej niewytłumaczalne i przerażające zjawiska. To lektura, która mimo upływu lat od premiery, wciąż boleśnie celnie punktuje polską rzeczywistość.
Choć powieść nie jest wolna od pewnych wad konstrukcyjnych, jej wartość literacka tkwi w odważnym zestawieniu polskiego mesjanizmu z estetyką gore. To pozycja obowiązkowa dla fanów literatury zaangażowanej, którzy szukają w książkach czegoś więcej niż tylko rozrywki.
Źródło: www.polityka.pl
