Blokada dialogu w przestrzeni publicznej
Wydarzenie zaplanowane na 22 czerwca miało być prostym gestem: stół, dwa krzesła i dwie godziny rozmowy o polsko-ukraińskiej historii. Anna Dąbrowska (Homo Faber) oraz Piotr Tyma (Związek Ukraińców w Polsce) chcieli podjąć próbę publicznego dialogu w sercu Przemyśla. Zamiast debaty, otrzymali jednak administracyjny zakaz.
Prezydent mówi „nie”
Prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun, oficjalnie uzasadnił swoją decyzję kolizją z harmonogramem miejskich wydarzeń, a konkretnie z Dniami Zamku Kazimierzowskiego odbywającymi się w dniach 21–23 czerwca. Argumentacja władz miasta wzbudziła jednak kontrowersje, przypominając wcześniejsze, nieudane próby ograniczania zgromadzeń w innych polskich miastach.
Sądy a wolność zgromadzeń
Historia orzecznictwa w Polsce pokazuje wyraźny trend: sądy niemal zawsze uchylają zakazy zgromadzeń wydawane przez samorządowców, jeśli powodem jest jedynie „niedopasowanie do kalendarza imprez” lub niechęć do tematyki wydarzenia. Tak działo się wcześniej w Lublinie czy Rzeszowie, gdzie prezydenci próbowali blokować Marsze Równości.
Dlaczego to jest ważne?
- Wolność słowa: Przestrzeń publiczna należy do obywateli, a nie tylko do organizatorów oficjalnych miejskich festynów.
- Trudna historia: Przemyśl to miasto o skomplikowanej przeszłości. Unikanie trudnych tematów poprzez zakazy administracyjne rzadko przynosi spokój społeczny.
- Standardy demokratyczne: Próba wyciszenia dialogu między przedstawicielami dwóch narodów w mieście tak ważnym dla relacji polsko-ukraińskich jest sygnałem o głębszym lęku przed otwartą rozmową.
Czy Przemyśl stanie się kolejnym miastem, w którym sąd będzie musiał przypominać włodarzom o konstytucyjnym prawie do zgromadzeń? Wszystko wskazuje na to, że stół i dwa krzesła stały się dla lokalnych władz większym wyzwaniem niż zorganizowane obchody miejskie.
Źródło: www.polityka.pl
